|
Zbieraj makulaturę - ratuj konie
Klub Gaja przeznacza te pieniądze na akcję ratowania koni. Każda szkoła pod koniec roku otrzyma plakat ze zdjęciem uratowanych koni. Na uratowane przez nas zwierzęta czekają już stowarzyszenia i fundacje zajmujące się hipoterapią, pomocą niepełnosprawnym czy prowadzące schroniska dla koni. Organizacje te zapewnią im dobre warunki i dożywotnią opiekę.
Z roku na rok akcja „Zbieraj Makulaturę ratuj konie” cieszy się coraz większym powodzeniem wśród współpracujących z nami szkół. Kampania została nagrodzona w konkursie ekologicznym "W harmonii z Przyrodą" zorganizowanym przez Hewlett-Packart Polska w roku 2003/2004. Czytaj o kampanii Klubu Gaja przeciwko transportowi żywych koni na rzeź
Łączy kampanię „Zwierzę nie jest rzeczą”, w ramach której m.in. zajmujemy się problemem transportu koni na rzeź oraz program „Święto Drzewa” poświęcony ochronie i sadzeniu drzew. Oba działania spotkały się z ogromnym zainteresowaniem społecznym. W Sejmie RP złożyliśmy już 500 tys. podpisów dotyczących transportu koni, a w Święcie Drzewa w roku 2006 wzięło udział ponad milion uczestników z 33 krajów.
W Polsce hoduje się konie rzeźne, aby potem wysyłać je w trwające 50 godzin transporty do Włoch i Francji. Każdego roku około 30 tysięcy. Największe zyski uzyskuje się ze sprzedaży młodych koni. W prasie przytaczane były przypadki transportu na rzeź matki i źrebaka niemalże w tym samym transporcie. Każdego dnia zwierzęta na naszych targowiskach i drogach bite są ostrymi przedmiotami, łamią sobie nogi, kaleczą skórę. W mediach wielokrotnie przytaczane były zdjęcia z tych transportów. Choć sytuacja się poprawia, to nadal wiele zwierząt cierpi i pada podczas podróży.
Porzucony Abacus czeka na pomoc Dwuletni, piękny małopolski ogierek został porzucony przez właścicielkę w Szpitalu dla Koni w Gliwicach! W kwietniu 2010 młoda kobieta przywiozła do Szpitala w Gliwicach pięknego gniadosza o imieniu Abakus. Ogierek ten miał flegmone lewej kończyny miednicznej. Koń został jej podarowany przez stadninę koni Udórz w zamian za leczenie, do którego się zobowiązała. Po krótkim, aczkolwiek udanym leczeniu Abakus mógł wrócić do domu. Jednak wtedy właścicielka przestała odbierać telefony, nie przyjeżdżała do konia, po prostu zapadła się pod ziemię! Koszty, które nie były w tamtej chwili duże, urosły do dnia dzisiejszego do kwoty 3900 zł!! Wolontariusze Fundacji Dar Serca odwiedzając w Szpitalu dla Koni małego Herkulesa usłyszeli historię Abakusa i postanowili pomóc. Klub Gaja postanowił także pomóc i przeznaczył 500 zł na pokrycie kosztów leczenia Abacusa.
Wszystkim osobom, które też chciałyby pomóc w spłacie leczenia Abakusa podajemy nr konta Fundacji "Dar Serca", która obecnie opiekuje się koniem. Rachunek : CITIBANK nr. 78 1030 0019 0109 8530 0011 7544, dopisek "Abacus". Ponadto fundacja pilnie poszukuje dla Abacusa nowego, bardzo odpowiedzilnenego domu. Wiecej informacji na stronie Fundacji "Dar Serca" www.pomoczwierzakom.pl
Dziękujemy za pomoc!
Emir – 4-letni wałach nazwany przez nas Krzywoustym ze względu na wadę zgryzu. To z tego powodu nikt inny nie chciał go kupić i został przeznaczony na rzeź. Uratowany przez Klub Gaja znalazł nową stajnię u Wiesława Czula. Jeździ w zaprzęgu w Górnośląskim Parku Etnograficznym w Chorzowie. Bangkok – 6-letni drobny wałach, uwielbia jabłka i marchewki. Ma dobry rodowód – znanych rodziców z profesjonalnej hodowli. Mimo tylu zalet nie mógł pozostać w miejscu, w którym się wychował, ponieważ tam potrzebne są tylko zdrowe konie, a Bangkokowi życie pokrzyżował wypadek. Przestał widzieć na jedno oko, stał się nerwowy i niepewny. Koń trafił do Patrycji Konopki z Kęt. Elstar Frycek Koniński – długie imię, ale i historia konia nietypowa. Był ulubieńcem swojej właścicielki, ale czas i choroby nie pozwoliły na to, aby koń w dalszym ciągu aktywnie uczestniczył w życiu sportowym jakie prowadził do tej pory. Kilkuletnie poszukiwania miejsca gdzie Elstar mógłby spędzić godnie emeryturę zakończyły się wielkim sukcesem. Koniem zaopiekowały się samorządy: Konina i powiatu konińskiego. Premiera – 6-letnia klaczka została wykupiona od rolnika z województwa śląskiego. Swój nowy dom znalazła w gospodarstwie rolnym Żabieniec. Tu trwa leczenie jej chorych na ochwat kopyt. Kasia – 10-letnia klacz niemal całe życia spędziła zamknięta w stajni. Przygarnął ją Wiesław Czul z Chorzowa, który miał już u siebie uratowanych przez Klub Gaja – Emira i Kubę. Kuba spodobał się Kasi szczególnie. Oba konie zakochały się w sobie od przysłowiowego pierwszego wejrzenia i nie mogą już bez siebie żyć. Taka historia wśród uratowanych przez Klub Gaja koni jeszcze się nam nie zdarzyła. Jagoda – 3-letnia gniada klacz została wykupiona wraz ze źrebakiem, który był jeszcze w brzuchu swojej mamy. Właściciel chciał ją sprzedać na rzeź, ponieważ u klaczy zdiagnozowano ciężką chorobę. Po wykupieniu została przewieziona do szpitala dla koni na Służewcu. Niestety lekarzom nie udało się ich uratować. Sugar - roczny kasztanowaty ogierek od urodzenia hodowany był na rzeź. Dzięki zaangażowaniu kilku osób udało się go nam wykupić i znaleźć dla niego bezpieczny dom w gospodarstwie rolnym pana Krzysztofa Cydejko w Łomazach w województwie lubelskim. Będzie tu wykorzystywany w pracach polowych i do rekreacji.
W lutym 2010 informowaliśmy Państwa o trudnej sytuacji trzech klaczy z Kłodawy, które wraz z samorządem Kłodawy udało się nam odebrać właścicielowi.
Chcielibyśmy w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim osobom, które dotychczas wsparły nasze działania na rzecz ratowania tych koni. Dzięki Państwa pomocy uzbieraliśmy 2179 złotych, które zostały przeznaczone na pokrycie kosztów utrzymania klaczy.
Informujemy jednocześnie, że w liście z początku marca 2010 burmistrz Kłodawy pan Józef Chudy poinformował Klub Gaja, że Sąd Rejonowy w Kole wydał wyrok orzekający o przepadku tych zwierząt. Gmina Kłodawa wystąpi teraz do Prokuratury Rejonowej w Kole o przesłania wyroku sądu i podejmie dalsze czynności związane z losem koni. O wszystkim będziemy informować na bieżąco.
Klacze w dalszym ciągu pozostają pod nasza opieką, dlatego będziemy wdzięczni za każdą pomoc w pokryciu dalszych kosztów utrzymania tych koni.
Potrzebna pomoc!
Trzy klacze z Kłodawy, które wraz z samorządem Kłodawy udało się nam we wrześniu 2009 uratować i odebrać właścicielowi, są w bardzo złym stanie.
Jedna z klaczy – kasztanka jest w wieku 5,6 lat, druga – kara ma 10 lat, a najstarsza – siwa jest 12-latką. Konie były przetrzymywane w okropnych warunkach. Brakowało im świeżej ściółki i paszy na zimę. U wszystkich widoczne są ślady spętania. Długoletnie zaniedbania poprzedniego właściciela doprowadziły do tego, że kopyta klaczek są zdeformowane z przewlekłym stanem zapalnym, który powoduje bardzo duży ból. Pomimo zastosowanego leczenia rokowania co do ich dalszego życia są nie najlepsze.
Obecnie konie przebywają w Gospodarstwie Agroturystycznym Żabieniec koło Mrągowa. Miesięczny koszt ich utrzymania to 1350 złotych.
Zwracamy się do wszystkich, którzy chcieliby pomóc w pokryciu kosztów utrzymania tych koni o wpłaty na konto Klubu Gaja 90 2030 0045 1110 0000 0067 3120 z dopiskiem „Trzy klacze z Kłodawy”.
NIE dla transportu zwierząt Film zrealizowany przez Agnieszkę Gogolewską z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Raciborzu.
Koń dla Konina-Konin dla konia
Elstar Frycek Koniński - tak ostatecznie nazwano konia Klubu Gaja, którym postanowił się zaopiekować Konin. Wierzchowiec zamieszkał w miejskim parku gdzie ma stajnię, wybieg, a na wiosnę będzie miał także do dyspozycji łąkę. Na uroczystym powitaniu konia w Koninie pojawił się krakowski lajkonik z karteczkami życzeń... od konia do ludzi. Poruszenie wywołała telefoniczna wypowiedź (specjalnie dla publiczności nagłośniona przez mikrofon) byłej właścicielki Elstara, która od kilku lat szukała miejsca gdzie mógłby zamieszkać na starość. W Koninie Elstar będzie miał nie tylko dobre warunki, ale i sąsiedztwo innych zwierząt, a także towarzystwo spacerowiczów, z pewnością szczególnie dzieci.
Współpraca w sprawie adopcji Elstara zaowocowała dodatkowo: powiat koniński zadeklarował, że przyłączy się do programu Klubu Gaja „Zaadoptuj rzekę”. Samorządowcy z Konina i powiatu konińskiego, a także młodzież poznali również inny program Klubu Gaja - „Pomagamy zwierzętom-chronimy klimat”. W prelekcji Jacka Bożka, prezesa Klubu Gaja, w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koninie wzięło udział 170 osób.
Elstar, który zostanie Fryckiem
Miasto Konin będzie mieć konia nie tylko w swoim herbie, ale także prawdziwego – w miejscowym parku. Koń jest już na miejscu, a jego uroczyste przekazanie zaplanowano na 20 października, na godz. 11.00.
Koń zostanie nazwany Fryckiem Konińskim, jak przystało na konia konińskich samorządów, które się nim zaopiekują (miejskiego i powiatowego), i jego nowe miejsce zamieszkania – park im. Fryderyka Chopina.
Adopcja koni to jeden z elementów programu „Święto Drzewa” Klubu Gaja organizowany pod hasłem „Zbieraj makulaturę – ratuj konie”. Pieniądze na adopcję konia dla Konina zebrało konińskie stowarzyszenie „Eko – logiczni” i Koło Ekologiczne z Zespołu Szkół Ekonomiczno- Usługowych w Żychlinie koło Konina. Za makulaturę i opakowania zwrotne młodzi zebrali 1800 zł!
Ratowanie koni prowadzone przez Klub Gaja często dotyczy wykupu zwierząt przeznaczonych na rzeź. Historia Elstara nazwanego przez koninian Fryckiem jest jednak wyjątkowa. To przykład przywiązania i miłości do konia. Elstar, jako koń sportowy, przez długie lata brał udział w zawodach. Musiał zakończyć karierę ze względu na pogarszający się stan zdrowia i wiek. Od czterech lat jego właścicielka stara się zapewnić mu godne warunki życia „na emeryturze”.
Inicjatywa Klubu Gaja oraz Konina bardzo pomaga więc i człowiekowi, i koniowi. Specjalnie dla niego przygotowano wybieg i stajnię. Bardzo dobrze ułożony koń, przyzwyczajony do kontaktu z ludźmi będzie swoją obecnością cieszył spacerowiczów, szczególnie dzieci.
Uroczyste przyjęcie konia przez Konin poprzedzi prelekcje prezesa Klubu Gaja, Jacka Bożka – „Pomagamy zwierzętom – chronimy klimat” w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koninie (20.10 godz. 9.30). Zapraszamy!
Wielka szkoda, że nie możemy tego tekstu zatytułować: Trzy gracje z Kłodawy... Niestety nie możemy, bo konie, które wraz z samorządem Kłodawy udało się nam uratować i odebrać właścicielowi, są w bardzo złym stanie, a szczególnie ich kopyta. Poważne zaniedbania , opisane w decyzji burmistrza Kłodawy jako „rażące niechlujstwo” doprowadziły do tego, że kopyta klaczek są zdeformowane i wymagają długotrwałego leczenia.
Jedna z klaczy – kasztanka jest w wieku 5,6 lat, druga – kara ma 10 lat, a najstarsza – siwa jest 12-latką. Konie były przetrzymywane w okropnych warunkach. Brakowało im świeżej ściółki, zapasu paszy na zimę, a jeden z nich trzymany był cały rok na zewnątrz. Samorząd Kłodawy zwrócił się z prośbą do Klubu Gaja o zajęcie się adopcją zwierząt i tak też się stało. Klaczki trafiły do Mrągowa pod opiekę pani Mirosławy Puzia, właścicielki stadniny koni w Żabieńcu.
Wielkie wyrazy uznania i wdzięczności dla wszystkich, którym udało się wspomóc akcję Klubu Gaja na rzecz Bangkoka. Ten koń miał wiele szczęścia w nieszczęściu, które go spotkało.
Pewnego dnia ów piękny, zdrowy, młody koń po niegroźnym wypadku przestał widzieć na jedno oko i, rzec można, z dnia na dzień stracił na wartości, w miejscu, w którym dotychczas był utrzymywany. Bangkok miał trafić na rzeź. Ale o ogiera zaczęła walczyć młoda dziewczyna, Ania Romaniuk, która kiedyś była z koniem mocno związana i mogła na nim trenować. Apel Klubu Gaja o pieniądze na wykup konia spotkał się z ogromną życzliwością. Dziękujemy !!! Bangkok jest już wykupiony i jeszcze w tym tygodniu trafi do nowego domu. Szczególnie gorąco dziękujemy Pani Kindze Łozińskiej-Czaji, która pomogła Bangkokowi bardzo pokaźną sumą. Kiedy koń wróci do formy, być może znów będzie mógł służyć pod siodłem. Cieszyć swoją obecnością innych ludzi, a szczególnie dzieci.
Gniady 6-latek wciąż liczy na naszą pomoc. Jego przyszłość jeszcze się nie rozstrzygnęła, ale ciągle ma szansę na adopcję i nowy, dobry dom.
Bangkok, bo tak nazywa się koń, którego ratujemy, może mieć przed sobą jeszcze długie życie, choć tam gdzie obecnie się znajduje już nie. Nie widzi na jedno oko, przez to stał się płochliwy i nerwowy, i nie może służyć w tym miejscu, w którym robił to jeszcze do niedawna, i to z powodzeniem, ponieważ ma bardzo miękki i wygodny chód. To ładny, pełnokrwisty ogier, z profesjonalnej hodowli, któremu przydarzył wypadek.
Zbieramy pieniądze żeby go wykupić, inaczej koń trafi na rzeź. Mamy już około 600 zł. Dziękujemy!
Wpłaty na konto Klubu Gaja muszą mieć dopisek – Koń Bangkok. Konto: Klub Gaja BGŻ SA Bielsko-Biała 90 2030 0045 1110 0000 0067 3120
Ratujemy płochliwego przystojniaka
Jest drobny, ciemnobrązowy, ma dopiero sześć lat i bardzo dobrze się odżywia. Jego ulubione przysmaki to nie cukier lecz jabłka i marchewki. Ma dobry rodowód – znanych rodziców z profesjonalnej hodowli. Gniady Bangkok potrzebuje jednak pomocy. Nie widzi na jedno oko i nie może pozostać dłużej w tym miejscu, w którym jest, ponieważ tu potrzebne są tylko zdrowe konie. Dlatego nasz apel kierujemy szczególnie do tych, którzy nie są zmuszeni by kierować się tylko ekonomią, ale także sercem... Jeśli uda się zebrać pieniądze i wykupić konia, uratujemy go przed prawdopodobną sprzedażą na rzeź. Wpłaty na konto Klubu Gaja muszą mieć dopisek – Koń Bangkok.
Dotychczas koń był dobrze utrzymywany, jak przystało na pełnokrwistego ogiera. Życie pokrzyżował mu wypadek, który sprawił, że przestał widzieć na prawe oko. Ufny i chętny do współpracy (ma bardzo wygodny chód) stał się nerwowy i niepewny. Przede wszystkim potrzebuje cierpliwości. Najlepszym rozwiązaniem byłby inny dom i pastwisko gdzie mógłby na nowo oswoić się z innymi zwierzętami i odgłosami natury. Miłość i towarzystwo pomogą mu wrócić do poprzedniej równowagi psychicznej. Odwdzięczy się na pewno – najpiękniej jak każda istota, która czuje się bezpieczna i kochana.
Wpłaty na konto
Jagody już nie ma Przykro o tym pisać tym bardziej, że bardzo wiele osób zainteresowała historia Jagody – źrebnej klaczki wykupionej ostatnio przez Klub Gaja. Mimo najlepszej opieki weterynaryjnej w Szpitalu dla koni Służewiec, stan Jagody nagle się pogorszył, nie wytrzymała choroby i odeszła.
Był to pierwszy wypadek w ciągu 10 lat ratowania koni przeznaczonych na rzeź, że przyszło nam wykupić klacz wraz z jej nienarodzonym potomstwem. Poprzedni właściciel chciał się jej pozbyć jeszcze przed rozwiązaniem, by uniknąć kosztów związanych z leczeniem konia. Klub Gaja dziękuje wszystkim osobom, które w tym pomogły. Gniada Jagoda pod koniec życia zaznała od ludzi takiej opieki i troski na jaką zasługiwała.
Od 10 lat zajmujemy się wykupywaniem koni przeznaczonych na rzeź, ale taka historia przytrafiła się nam po raz pierwszy. Tym razem ratujemy klacz i jej źrebaka, który... jest jeszcze w brzuchu swojej mamy.
O złej sytuacji 3- letniej gniadej klaczki Jagody zaalarmował nas lekarz weterynarii, Jarosław Syrek. Poprzedni właściciel chciał ją sprzedać na rzeź jeszcze przed rozwiązaniem, by uniknąć kosztów związanych z leczeniem. U klaczy zdiagnozowano tzw. zołzy - zakaźną i zaraźliwą chorobę koni, powodującą zapalenie dróg oddechowych i ropienie żuchwowych węzłów chłonnych. Ze względu na bardzo duże problemy z oddychaniem, które groziły nawet uduszeniem, potrzebne było natychmiastowe specjalistyczne leczenie.
Podjęliśmy szybką decyzję o transporcie Jagody do Warszawy, do szpitala dla koni na Służewcu. Tam klacz pozostanie pod fachową opieką dr. Jana Samsela. Na pewno pozostanie tu do czasu wyźrebienia. Potem będziemy szukać dla niej i źrebaka domu adopcyjnego. Jeśli wszystko dobrze się ułoży będzie to 34 i 35 koń uratowany przez Klub Gaja. Na razie życzymy wszystkie najlepszego!
Klub Gaja w Dobrych Praktykach CSR Klub Gaja znalazł się w dorocznym raporcie Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki wydanym przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Raport przygotowano już po raz siódmy. Zawiera 88 przykładów najciekawszych działań firm działających w Polsce.
Klub Gaja został wymieniony jako partner TNT Express. Firma zajmująca się głównie usługami kurierskimi, użytkująca setki samolotów i tysiące samochodów ciężarowych, wprowadziła w Polsce program Planet Me. Jego celem jest ograniczenie emisji CO2 i promowanie postaw prośrodowiskowych. Jedno z podjętych działań to konsekwentne zmniejszanie ilości zużywanego papieru. Celem na rok 2007 było jego ograniczenie w przeliczeniu na jeden etat o 10 %, ostatecznie osiągnięto wynik – 31 %. W 2008 roku pieniądze przeznaczone ze zbiórki 49 ton makulatury zostały przekazane Klubowi Gaja na ratowanie koni przeznaczonych na rzeź.
We wstępie do raportu, Mirella Panek- Owsiańska napisała: Liczymy, że dobre przykłady zawarte w Raporcie 2008 – jak co roku – będę inspirować kolejne firmy i pokazywać tę bardziej odpowiedzialną stronę polskiego biznesu.
Misją Forum Odpowiedzialnego Biznesu jest upowszechnianie tej idei jako standardu obowiązującego w Polsce w celu zwiększenia konkurencyjności przedsiębiorstw, zadowolenia społecznego i poprawy stanu środowiska. W obszarze ochrony środowiska Odpowiedzialny biznes (ang. Corporate Social Responsibility – CSR) to umiejętność prowadzenia przedsiębiorstwa w taki sposób, aby zwiększyć jego pozytywny wkład jednocześnie minimalizując negatywne skutki działalności.
http://www.odpowiedzialnybiznes.pl/cms_a/upload/file/Raport%202008/FOB_rap2008_ost.pdf
Tylko 1 %, a jest jak w bajce
Zdziczała, nieufna w stosunku do ludzi i zwierząt Kasia, po raz pierwszy zobaczyła Kubę na wybiegu u nowych opiekunów, którzy tak jak nim, postanowili zaopiekować się również klaczką. Wiesław Czul i jego żona Barbara opowiadają, że konie momentalnie podeszły do siebie, zaczęły się obwąchiwać, czule skubać i … tak już zostało. Cały czas chcą być razem, kiedy je rozdzielam rżą za sobą. - opowiada Wiesław, który zajmuje się już trzema końmi wykupionymi przez Klub Gaja. Z miłości Kaśki do Kuby i Kuby do Kaśki musiał pozamieniać miejsca w stajni. Teraz konie stoją obok siebie. A klacz, jak kopciuszek z bajki, wypiękniała!
Kaśka, uratowana z pieniędzy przekazywanych Klubowi Gaja jako organizacji pożytku publicznego, w ciągu miesiąca pobytu w nowych warunkach stała się też bardziej ufna. Podchodzi do ludzi, je chleb z ręki i pozwala się głaskać. Jest spokojnym i wrażliwym koniem. Są rzeczy, które przynoszą jej radość – tarzanie się, którego do tej pory nigdy nie mogła robić i rzeczy, które sprawiają kłopot. Całe dotychczasowe życie spędziła na krótkiej uwięzi, która pozwalał jej na tylko jeden sposób położenia się stąd też tylko w jeden sposób potrafiła wstawać. W nowym boksie, niczym nie ograniczona, początkowo nie potrafiła się podnieść, siedziała na zadzie kręcąc się w kółko. Teraz jest już dobrze.
Wszystkich którzy chcieliby odwiedzić Kasię i Kubę, a także odbyć przejażdżkę bryczką prowadzoną przez parę koni - Krzywoustego i Medaliona, zapraszamy do parku w Chorzowie. Można przynieść ze sobą końskie smakołyki - marchewkę i jabłka. Kontakt : Wiesław Czul, tel. 889347043
1% odmienił jej los
Pieniądze przekazywane na statutową działalność Klubu Gaja ratują życie zwierząt.
Wykupioną przez Klub Gaja klacz przygarnął pan Wiesław Czul z Chorzowa, opiekun Emira, konia uratowanego przez Klub Gaja w lutym.
Poznajcie Krzywoustego i wartość konia To zaproszenie szczególnie kierujemy do miłośników koni, a zwłaszcza tych, którzy pomagają Klubowi Gaja w zbieraniu pieniędzy na ratowanie tych pięknych i tak ważnych dla Polaków zwierząt.
Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie otworzył w niedzielę (29.03 o godz. 11.00) wystawę zatytułowaną Koń jaki jest, każdy widzi? Jednocześnie to właśnie po chorzowskim parku jeździ bryczka, którą ciągnie wykupiony niedawno przez Klub Gaja kary wałach Emir, nazwany Krzywoustym, ze względu na wadę zgryzu. Właśnie z tego powodu koń miał trafić do rzeźni. Znalazł jednak dom, opiekę, nowego właściciela i zajęcie...a w niedzielę w chorzowskim parku Krzywousty wystąpił w pokazie orki konnej.
Wystawa pokazuje, że praca z koniem we współczesnej Polsce to szansa rozwoju dla małych i średnich gospodarstw. Poszerza możliwości zachowania bioróżnorodności i produkcji zdrowej żywności - tak poszukiwanej dziś przez świadomych konsumentów. W pierwszej części wystawy przedstawiono historię dzikich przodków konia i jego udomowienie oraz rosnące znaczenia konia roboczego w życiu tradycyjnej społeczności wiejskiej i w dziedzinie postępu technicznego. Kuratorka ekspozycji, mgr Ewa Zacharyasz wyjaśnia: Koń służył człowiekowi swoją siłą i umiejętnościami w pracach polowych, transporcie, w czasie uroczystości związanych z dorocznymi świętami rodzinnymi i dorocznymi. Dobrze traktowany, był zawsze silnym, mądrym i pięknym zwierzęciem, przyjaznym człowiekowi i środowisku, w którym żył.
W drugiej części prezentowane są zdjęcia ukazujące wszechstronne wykorzystanie konia we współczesnym rolnictwie na świecie. Nowe technologie i niezmienne zalety koni sprzyjają renesansowi koni roboczych - wykorzystywanych obecnie do pracy w rolnictwie, gospodarce leśnej, ogrodnictwie, uprawie winorośli, komunalnych pracach pielęgnacyjnych i transportowych, turystyce i hipoterapii.
Wystawa Koń jaki jest, każdy widzi? czynna będzie od 29 marca do 10 maja oraz od 5 lipca do 15 sierpnia w Spichlerzu z Wojkowic w Górnośląskim Parku Etnograficznym w Chorzowie. Do chorzowskiego parku zapraszamy także wycieczki szkolne, które chciałyby odwiedzić Krzywoustego i odbyć przejażdżkę bryczką prowadzoną przez parę koni - Krzywoustego i Medaliona. Można przynieść ze sobą końskie smakołyki - marchewkę i jabłka. Kontakt : Wiesław Czul, tel. 889347043
Zapraszamy !
Klacz Premiera i Twój 1% ![]()
W lutym informowaliśmy o wykupie czteroletniego wałacha Emira, w marcu udało się uratować klacz. Ma sześć lat i nazywa się … Premiera.
Wykupiliśmy ją od rolnika z województwa śląskiego, który chciał przeznaczyć konia na rzeź ze względu na zapalenie kopyt, tzw. ochwat. Dzięki zaangażowaniu i pomocy kilku osób udało nam się znaleźć dla niej opiekę w schronisku Fundacji Spokojna Przystań w Kietlinie w woj.dolnośląskim. Wkrótce koniem zajmie się weterynarz dokładnie ustalając jego leczenie. Potrzebujemy też dobrego kowala, który będzie korygował kopyta - to bardzo ważne przy tej chorobie. Leczenie będzie prawodopodobnie długotrwałe, ale mamy nadzieję że klacz wróci do zdrowia. Wtedy poszukamy dla Premiery domu adopcyjnego.
To już 32 koń uratowany w wyniku działań, które rozpoczęliśmy 2000 roku. W ubiegłym roku uratowaliśmy pięć koni. Pierwszy wykupiony w 2009 r. - kary wałach Emir, nazwany przez nas Krzywoustym, będzie jeździł w zaprzęgu w Górnośląskim Parku Etnograficznym w Chorzowie. Już pod koniec marca weźmie udział w pokazach orki, które przygotowano w chorzowskim parku w ramach wystawy Koń jaki jest, każdy widzi. Wystawa rozpoczyna się 29 marca!
Pobierz bezpłatny program do obliczania PIT
Pomóż nam w kampanii 1% - ściągnij kartkę i prześlij znajomym
Emir nazwany Krzywoustym To wspaniała wiadomość na początek roku – udało się uratować kolejnego konia. Czteroletni kary wałach nosi imię Emir.
Nazwaliśmy go jednak Krzywousty ze względu na wadę zgryzu. To z tego powodu nikt inny nie chciał go kupić więc został przeznaczony na rzeź. Ale Krzywousty ma szczęście, którym podzielił się z nim pan Wiesław Czul z Chorzowa. Kary wałach wraz z siwym Medalionem będzie jeździł w zaprzęgu w Górnośląskim Parku Etnograficznym w Chorzowie. Tu Wiesław Czul obwozi bryczką odwiedzających skansen, a w zimie organizuje kuligi dla szkół.
To kolejny, już 31 dobry wynik naszej wspólnej pracy na rzecz ratowania koni, w którą angażują się placówki edukacyjne, a coraz częściej firmy biznesowe w całej Polsce. Zapoczątkował go w 2000 roku wykupiony koń Pegaz. W ubiegłym roku dzięki wsparciu wielu ludzi i instytucji udało się uratować pięć koni.
W marcu Krzywousty będzie miał swój specjalny występ. Weźmie udział w pokazach orki, które przygotowano w skansenie w ramach wystawy Koń jaki jest , każdy widzi. Wystawa potrwa od 29 marca do 15 maja.
Kacper Końcem roku 2008 pomogliśmy Kacperkowi- synowi uratowanej przez Klub Gaja kilka lat temu klaczy Kaśki. Niestety dziś Kaśki już nie ma. Pozostał po niej 2 - letni Kacperek, któremu z powodu zadzierzgniecia rzepki groził zanik mięśni. Dofinansowaliśmy operację jego nogi. Mamy nadzieję, że szybko powróci do zdrowia i w dalszym ciągu będzie mógł pracowa w Gospodarstwie Agroterapeutycznym chrześcijańskiej Grupy Wsparcia Misja wśród chorych i uzależnionych.
Samson i Hart mają nowy dom W ostatnim czasie Klub Gaja pomógł kolejnym dwóm koniom.
Samson - roczny, zimnokrwisty ogierek, hodowany był na rzeź. We wrześniu tego roku został wykupiony przez nasze stowarzyszenie i przekazany do adopcji. Dziś ma bezpieczny dom i dożywotnią opiekę w gospodarstwie ekologicznym pana Tomasza Żeleźnika w Serocku w woj. lubelskim.
Drugi koń to Hart - 8 letni wałach, który jeżdził sportowo . Niestety po zerwaniu więzadła nie nadaje się już do wyczynowej jazdy. W październiku 2008 znależliśmy mu nowy dom u pani Agnieszki Biernackiej w Czarkowie w woj. śląskim. Ma tu do dyspozycji przestronną stajnię i wielkie pastwisko. Gdy nabierze sił będzie wykorzystywany do lekkiej jazdy rekreacyjnej.
Wszystkim, którzy wspierają naszą akcję na rzecz ratowania koni, serdecznie dziekujemy!
O Czarnym pisaliśmy w styczniu tego roku, kiedy ratowaliśmy go przed rzeźnią. Teraz dopisujemy dalszy ciąg jego historii. Bardzo się cieszymy, że Tornado, zwany przez wszystkich Czarnym, robi tak duże postępy i dobrze rokuje na konia terapeutę. Darowaliśmy mu drugie życie. W przyszłości on pomoże innym potrzebującym.
Wtam serdecznie! Chciałam dopisać ciąg dalszy historii Czarnego, która wciąż wzbogaca się o nowe wątki. Czarny został pomyślnie wykastrowany, i bardzo szybko po zabiegu doszedł do siebie. Dzięki owemu zabiegowi może już spokojnie przebywać cały dzień na łące wraz z pozostałymi końmi. Aktualnie Czarny znajduje się fazie zajeżdżania,specjalnie na jego potrzeby został skonstruowany ring na terenie stajni, który zdecydowanie ułatwia pracę. Obecnie przyjął siodło, jeźdźca jeszcze na razie nie. Jednakże mamy czas, dlatego działamy przy pomocy małych kroków. Jest to koń o zróżnicowanym charakterze, bardzo spokojny w obsłudze, bardzo ostrożny w kwestii ograniczania jego wolności. Szybko się uczy i jest czujnym odbiorcą rzeczywistości.Uuwielbia wędrować pośród jabłonek, przedzierając się przez chaszcze i wysokie trawy, tam ma swój azyl.Wielu ludzi jak dotychczas poznało historię Czarnego, wiele życzliwych osób pomaga sprawić by miał on jak najlepsze warunki.Teraz można już pozwolić sobie aby z nadzieją spojrzeć w przyszłość, wyczytać ją z jego czarnych, łagodnych oczu. Wierzę, że kiedyś Czarny będzie wspaniałym koniem do hipoterapii, że swoją mocą obdarzy niejedną istote potrzebującą wspracia i pomocy. Jak zawsze... krok za krokiem i jeszcze krok.. Wizyta na targu końskim W dniu 12.08.2008 przedstawiciele Klubu Gaja odwiedzili targ koński w Żorach w woj, śląskim. Z dużym zadowoleniem możemy poinformować wszystkich miłośników koni, że jest to bardzo dobrze prowadzone targowisko, gdzie dba się o dobrostan zwierząt. Konie sprzedawane w Żorach służą przeważnie pod siodło i do prac leśnych. Dużą grupę kupujących stanowią Czesi, co związane jest z bliskością granicy polsko-czeskiej.
Sopran uratowany! W dniu 16 maja 2008 uratowaliśmy kolejnego konia. Sopran to młody, roczny źrebak, który był hodowany na rzeź. Udało nam się go wykupić i znaleźć mu bezpieczny dom u Państwa Teresy i Mariana Albińskich, którzy prowadzą gospodarstwo ekologiczne we wsi Janowica w woj. lubelskim. Koń będzie miał tu dużo przestrzeni i zielonej, soczystej trawy oraz towarzystwo kóz i kur zielononóżek, które hodują nowi opiekunowie Soprana. Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam w uratowaniu Soprana oraz wszystkim, którzy wspomagają naszą akcję "Zbieraj makulaturę, ratuj konie".
W dniu 17 kwietnia 2008 Klub Gaja odwiedzili uczniowie klas I-III z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Górkach Śląskich. Dzieci odwiedziły naszą stajnię, gdzie spotkały się z wolontariuszką Jagodą, która opiekuje się Pegazem, pierwszym koniem wykupionym przez Klub Gaja z rzeźni. Szkoła z Górek Wielkich brała aktywny udział w akcji "Zbieraj makulaturę, ratuj konie", dlatego też bardzo chcieli zobaczyć jednego z koni wykupionego w ramach tej akcji. Jagoda odpowiadała na pytania dzieci dotyczące karmienia i utrzymania konia, pokazywała także akcesoria potrzebne do pielęgnacji konia, siodło, ogłowie, buty i kask do jazdy konnej. Największą frajdę sprawiło wszystkim karmienie koni marchwka i jabłkami.
Po odwiedzinach u Pegaza dzieci wzięły udział w zajęciach warsztatowych "Odkryj swój park" na ścieżce przyrodniczo-edukacyjnej w parku w Wilkowicach. Bawiliśmy się w badaczy drzew. Uczestnicy zostali podzieleni na kilka grup, których zadaniem było odnalezienie na terenie parku określonego drzewa, zaznaczonego na mapie, a nastepnie opisanie go. Dzieci m.in. rysowały profil drzewa oraz obrysowywały kształt liscia, wykonywały odcisk kory, mierzyły obwód drzewa, obliczały powierzchnię liścia, poszukiwały zwierząt i roslin żyjących na korze. Nie lada zadaniem było określenie nazwy gatunkowej drzewa. Wspólnymi siłami udało nam się odnaleźć i nazwać wszystkie drzewa. W trakcie zajęć dzieci poznały kilka gatunków drzew rosnących w parku: buka, dęba, jawora, olszę czarną i lipę. Wspólna zabawa i nauka bardzo wszystkim się spodobała, nie zauważyliśmy nawet, że czas już wracać do domu...
Tornado jest już bezpieczny... 30 stycznia 2008 uratowaliśmy kolejnego konia. Tornado, zwany przez wszystkich Czarnym, to dwu i pół letni, przepiękny, kary ogierek z biała gwiazdką na czole. Właściciel chciał go wysłać na rzeź, jednak dzieki pomocy i zaangażowaniu kilku osób udało się nam go uratować. Szczególne podziekowania składamy Karolinie Porczyńskiej, hipoterapeutce i obecnej opiekunce konia, która z niezwykłym uporem walczyła o Czarnego. Dziś koń jest już bezpieczny. Ma piękną stajnię i fachową opiekę. Po zaadoptowaniu się do nowego miejsca będzie przygotowywany do pracy w hipoterapii z osobami niepełnosprawnymi.
Czarny- koń, który nawet nie miał oficjalnego imienia, za to na pewno miał niesamowicie dużo szczęścia. Miał szczęście, bo jest młody, bo jeszcze nikt nie zdążył zrobić mu krzywdy, bo nie poznał, czym jest cierpienie, bo wszystko było by dobrze gdyby nie przyszłość, jaka została dla niego zaplanowana. Czarny jednak już nigdy się o niej nie dowie- na szczęście. W odpowiednim czasie ktoś zainterweniował, umieścił ogłoszenie, że szuka dla niego domu, a może nowego życia. Udało się. Karolina Porczyńska
W listopadzie 2007 Klub Gaja uratował kolejne dwa konie. Akuino - 2,5 letni ogierka z niedźwiedzią łapą, który nie widzi na lewe oko, pomimo tego zapowiada się na wspaniałego konia sportowego i Fabio - 15 letniego wysłużonego wałacha, który karierę sportową ma już za sobą. Dziś znalazły nowy dom i dożywotnia opiekę. Mamy nadzieję, że jeszcze długo posłużą swoim nowym opiekunom.
Fabio Akuino
Przedszkolaki z Bystrej ratują konie! W dniu 31 października 2007 Klub Gaja odwiedził Przedszkole w Bystrej, gdzie zorganizowano zbiórkę makulatury na rzecz koni w ramach akcji Klubu Gaja "Zbieraj makulaturę, ratuj konie". Przedszkolaki spotkały się z Prezesem Klubu Gaja Jackiem Bożkiem, który osobiście im podziękował oraz opowiedział historię o mitycznym koniu Pegazie. Zaprosił także wszystkie dzieci do odwiedzenia pierwszego uratowanego przez Klub Gaja konia, także o imieniu Pegaz.
Miriam i Heca - uratowane z makulatury! 16 października 2007 uratowaliśmy kolejnego konia - klaczkę kucyka szetlandzkiego o imieniu Heca, a także jej nierozłączną towarzyszkę -klaczkę osiołka nubijskiego Miriam. Oba zwierzaki są ze sobą bardzo zżyte, prawdopodobnie kiedyś razem pracowały w cyrku. Dziś znalazły bezpieczny dom w gospodarstwie państwa Anny i Marka Cieślików w Dębowcu w woj. warmińsko-mazurskim. Nowi opiekunowie zwierzaków to wyjątkowi ludzie. Zawsze marzyli o domu na wsi, pełnym dzieci i zwierząt. I tak kilka lat temu kupili gospodarstwo rolne na pięknej warmińskiej wsi, gdzie utworzyli rodzinę zastępczą. Dziś oprócz czwórki własnych dzieci, opiekują się jeszcze piątką dzieciaków, które trafiły do nich z pobliskich domów dziecka. Miriam i Heca od pierwszej chwili zyskały sympatię całej rodziny, a zwłaszcza najmłodszych dzieci. W gospodarstwie czekała już na nie wygodna stajnia i zielone pastwiska. Zwierzaki są bardzo spokojne i przyjacielsko nastawione do ludzi. Państwo Cieślikowie już planują zaprosić do nich w odwiedziny dzieci z najbliższej okolicy, zwłaszcza z Domu Dziecka w Braniewie, prowadzonego przez siostry Katarzynki, z którym stale współpracują, a także wychowanków Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Braniewie oraz uczniów SP i Gimnazjum w Lelkowie. Wszystkim szkołom, a także instytucjom i osobom prywatnym bioracym udział w akcji "Zbieraj makulaturę - ratuj konie", z której dochód został przeznaczony na wykup Miriam i Hecy, bardzo gorąco dziękujemy. Jesteście wielcy!!!
Uratowaliśmy kolejnego konia!
W dniu 16 sierpnia 2007 uratowaliśmy kolejnego konia. Staruszek Kubiak przez wiele lat pracował na roli i w lesie. Dziś znalazł spokojny dom i dożywotnią opiekę w gospodarstwie rolnym pana Charatańskiego w Dąbrowie Górniczej.
O ratowaniu koni w TVP 1 W dniu 31 stycznia (wtorek) 2006 roku o godzinie 6.40 w programie „Kawa czy herbata?” na antenie TVP 1 wystąpi Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja. Opowie o akcji „Zbieraj makulaturę ratuj konie”. Zapraszamy do oglądania.
AKCJA SPOŁECZNA Dzieci ratują konie przeznaczone na rzeź Uczniowie w całej Polsce zbierają makulaturę, za którą wykupują konie przeznaczone na rzeź W zeszłym roku udało się w ten sposób uratować pięć zwierząt.
![]() ZBIERAJ MAKULATURĘ RATUJ KONIE
Miło nam poinformować, iż Klub Gaja otrzymał III Nagrodę za akcję „Zbieraj makulaturę, ratuj konie”w konkursie „W harmonii z przyrodą” organizowanym przez firmę Hewlett-Packard. Zgłoszono 616 projektów.
Niektóre z uratowanych przez Klub Gaja koni
To uratowane konie, których nie ma już z nami
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| autor: yoyo | ikonki: krysiaida @ deviantart | działa dobrze pod: ie 5.0, netscape6, opera 5 (i wyżej) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||