Rzeka to skarb!

2013-05-07

Myślę, że jest mnóstwo ludzi, którzy mają niesamowitą intuicję w stosunku do rzek i potrafią to wykorzystać. Konkurs nagłośni te przykłady, doceni tych ludzi, i mam nadzieję, pociągnie do tego innych – o konkursie – Rzeka Roku – mówi Jacek Bożek, szef Klubu Gaja.

- Jaki jest stosunek Polaków do rzek?

Jacek Bożek: - Mówiąc bardzo ogólnie mamy dwie grupy. Są tacy, którzy mieszkają nad rzekami, blisko nich lub innych zbiorników wodnych, albo często przyjeżdżają nad wodę. Drugą grupę stanowią ci, którzy mieszkają daleko od rzek i woda jest dla nich ważna tylko na tyle, żeby była w kranie. Kiedy patrzą na rzekę nie kojarzą jej z wodą, która przypływa do ich mieszkania przez wodociągi.

To kwestia edukacji. Ci zainteresowani rzekami oczywiście wiedzą, co się z nimi dzieje, do czego służy gromadząca się w nich woda, jak życiodajnym zjawiskiem jest rzeka. Pozostali, którzy rzekami się nie interesują (nie dlatego, że nie chcą tylko po prostu zajmują się czymś innym w życiu) raczej nie mają na temat rzek podstawowej wiedzy. Dlatego już dziewięć lat temu Klub Gaja zainicjował program edukacji ekologicznej – Zaadoptuj Rzekę. Zaadoptuj czyli weź w opiekę. Ale żeby to zrobić, najpierw trzeba coś o niej wiedzieć, trzeba ją zobaczyć, wypytać o nią, podpatrzyć, co wokół niej żyje. I ludzie tak robią, bo efekty programu Zaadoptuj rzekę, od 2005 roku, to 900 fragmentów rzek, potoków, jezior, stawów, które znalazły swoich społecznych opiekunów.

- Nowym elementem jest konkurs Rzeka Roku.

- To rozszerzenie idei opieki i ochrony rzek. W konkursie mogą startować wszelkie inicjatywy związane z rzekami tak, żeby pokazać ile fajnych rzeczy można zrobić nad wodą. Każda społeczna inicjatywa związana z rzeką, albo lokalnym potokiem, strumieniem czy jeziorem sprawia, że to miejsce przestaje być anonimowe, nieprzyjazne, a staje się rozpoznawalne. Ludzie kojarzą je z przyjemnymi emocjami, chętniej odwiedzają, a dzięki temu zaczynają czuwać nad tym by utrzymywać tam czystość i porządek.

- Jakie możliwości współpracy społecznej daje rzeka?

- Zajmuje dużą przestrzeń, płynie przez różne miejscowości, łączy je ze sobą więc partnerstwo samorządów dla rzeki jest niemal naturalne. Trzeba jednak otworzyć się na ludzi, na mieszkańców, ale rzeka daje ogromne możliwości rekreacyjne, sportowe i artystyczne. Konkursy na rzeźby z kamieni, happeningi teatralne, plenery malarskie, spotkania ludzi opowiadających historie, poetyckie, prezentujące kulturę ludową, to tylko niektóre przykłady tego, co można zrobić nad rzeką jako organizacja społeczna czy, np. dom kultury lub galeria. Urzędy miast, NGO i inni (także osoby indywidualne) mogą do konkursu zgłaszać rzeki, nad którymi zrobiono trasę rowerową, spacerową, tereny rekreacyjne, plaże, kamping, plac zabaw i wiele innych. Może są biznesmeni, którzy doceniają rzekę w otoczeniu swojej firmy i organizują cykliczne akcje sprzątania, albo pikniki dla pracowników i mieszkańców. Na pewno nie brakuje kół wędkarskich, które rzeki sprzątają i zarybiają.

Rzeki to także ogromne możliwości dla obserwatorów przyrody. Nad rzekami szukamy miejsc, w których można się schronić przed zgiełkiem miasta, latem – przed spiekotą. Wreszcie rzeki dodają nam sił, witalności i fantazji. Wielu osobom wpatrywanie i wsłuchiwanie się w ich nurt przynosi ukojenie, a jednocześnie energię.

Konkurs Rzeka Roku ma odkrywać te związki ludzi z rzekami, a także inicjować nowe przedsięwzięcia.

-  Trzeba nam się z rzekami oswajać?

- Tak, bo wtedy docenimy te niezwykłe miejsca! Przecież ich wygląd zmienia się co  kilkaset metrów, są niestałe i nieprzewidywalne. Jako ludzie zazwyczaj nie lubimy takich sytuacji, wydaje nam się, że rzeka zamknięta w betonowym korytarzu, albo w wałach ziemnych jest dla nas bezpieczna, bo nie wyleje. Nic z tego, w Europie od dawna rzekom przywraca się naturalny charakter i przestrzeń właśnie z uwagi na bezpieczeństwo. To o wiele tańsze rozwiązania niż ciągłe wydawanie pieniędzy na umacnianie brzegów i koryt. Wystarczy, że raz czy drugi funduszy na konserwację urządzeń technicznych zabraknie i już nasza władza nad rzeką jest niepewna.

Mam nadzieję, że im częściej będziemy dowiadywać się o tym, co pozytywnego dzieje się z rzekami w Polsce, tym częściej będziemy o nich myśleć z szacunkiem, bez obojętności dla rzeczy martwych. Bo rzeka nie jest martwa. Nawet rzeka Rawa w centrum Katowic, która jako pierwsza została zarejestrowana na internetowej mapie programu Zaadoptuj Rzekę (na której m.in. podawane są podstawowe parametry adoptowanych rzek) ma wodę, która nie śmierdzi i nie odpycha. To rodzi zupełnie nową sytuację i pytania mieszkańców o to kiedy nad Rawą będą tereny spacerowe nabiera zupełnie nowego sensu. Ale o to właśnie chodzi: zamiast omijać rzekę i utrzymywać stereotyp, że brudna, śmierdząca i brzydka lepiej się nad nią pochylić i przyjrzeć, a nawet zbadać. To nie jest trudne.

- A jeśli ktoś nie jest przyrodnikiem amatorem ani sportowcem wodniakiem?

- To rzeki są leitmotivem opowiadań i legend  związanych z powstaniem danej miejscowości, albo jej najważniejszych wydarzeń czy postaci. Odkrycie tych przekazów może scementować działania lokalnych wspólnot na rzecz rzeki, która miała ogromny wpływ na historię ich miejscowości i płynie do dziś, a więc nadal jest obecna, nie zaginęła, jak wiele dzieł ludzkich rąk. Może się zmieniła, ale ciągle jest obok nas.
Myślę, że wyniki konkursu – zgłoszenia do 1.edycji przyjmujemy do końca maja – mogą nas zaskoczyć. Sam jestem ciekaw, co ludzie widzą w rzekach, na co stać ich wyobraźnię, jak potrafią do tego namówić innych. Na przykład spływ kajakowy dla całych rodzin już jest pretekstem by rzekę, na której tego dokonano, zgłosić do konkursu opisując tę wyprawę. Myślę, że jest mnóstwo ludzi, którzy mają niesamowitą intuicję w stosunku do rzek i potrafią to wykorzystać. Konkurs nagłośni te przykłady, doceni tych ludzi, i mam nadzieję, pociągnie do tego innych.

- W ubiegłym roku nad rzeką Białą w centrum Bielska-Białej Klub Gaja zorganizował otwarte spotkanie dla wszystkich chętnych. Okazało się, że na maleńkiej kamienistej plaży można rozłożyć koce, leżaki, grać w piłkę, pogadać, zrobić zdjęcia czyli wspólnie spędzić czas.

- Tak i również takie inicjatywy mogą być zgłaszane do konkursu. To jest jak ziarenko, z którego kiedyś zakiełkuje na przykład pytaniem do lokalnego samorządu dlaczego w naszym mieście nie ma plaży skoro jest rzeka? Czego nam brakuje, żeby ją zrobić? A jeśli rzeka jest brudna, to instytucje powołane do ochrony przyrody muszą znaleźć tego przyczynę i wyegzekwować zmianę tej sytuacji. To o czym mówię, nie nastąpi natychmiast, ale ten proces już się rozpoczął i za kilka lat efekty będą widoczne.

Polska musi sprostać wymaganiom Ramowej Dyrektywy Wodnej Unii Europejskiej. Wszystkie państwa członkowskie muszą doprowadzić rzeki do  dobrego stanu biologicznego, ekologicznego i chemicznego. Popatrzmy w ilu europejskich miastach od dawna są chętnie odwiedzane plaże.

- Jakie dobro społeczne będzie kształtował konkurs Rzeka Roku?

- To, które Klub Gaja zawsze podkreśla w swoich programach – współpracę i zaufanie społeczne. W USA, programy, których celem była adopcja rzeki powstały po to, żeby ludzie uczyli się budować partnerstwa i porozumienia, które doprowadzą do stworzenia czegoś dla całej społeczności. Dobrym przykładem jest dofinansowanie programu Klubu Gaja – Zaadoptuj rzekę. To też forma współpracy, w tym przypadku pomiędzy organizacją ekologiczną, a partnerem państwowym – Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i partnerem biznesowym – Fundacją PKO Banku Polskiego.

- A woda jest dobrem powszechnym?

- Tak, a w Polsce to głównie z rzek pochodzi woda, która po odpowiednim procesie trafia do naszych kranów. Również do rzek spuszczana jest, po oczyszczeniu, woda, którą wykorzystujemy.  Jeśli częściej zaczniemy łączyć te fakty, to chętniej będziemy wodę chronić i oszczędzać.